5 sposobów na energicznych uczniów

Od dłuższego czasu zbierałam się do napisania tego wpisu. Do pozbierania wszystkich notatek w jednym miejscu zmotywowała mnie koleżanka, która poprosiła o radę. Pomyślałam, że może nie tylko jej mogą przydać się moje sposoby na energicznych uczniów.

Zastanawiacie się, dlaczego po prostu nie użyłam słowa DYSCYPLINA? Nie lubię go.

Oto 5 moich sposobów na „okiełznanie” wulkanów energii 😉

1. Przygotujcie dla swoich uczniów super odznaki na tasiemkach/smyczach z jakąś ciekawą dla nich grafiką i tekstem (np. odznaka Supermana lub zróbcie rozeznanie, co interesuje Waszych uczniów). Zadaniem dzieci jest utrzymanie odznaki przez całe zajęcia. Jeśli w trakcie zajęć odbierzecie* ją któremuś dziecku, po jakimś czasie (czas ustalcie od razu po odebraniu) może ją „wykupić” dobrym zachowaniem, pomocą koleżance czy zaangażowaniem w lekcję. W nagrodę dzieci mogą wziąć swoje odznaki do domu (na kolejne zajęcia znowu je przynoszą). Uwierzcie mi, że każde dziecko będzie chciało pochwalić się w domu swoim zaangażowaniem w zajęcia i „nagrodą”.

*Pamiętajcie tylko, że dzieci nie zawsze lubią, jeśli najpierw coś się im daje, a później zabiera. U mnie nigdy nie było problemu z tym, że dziecko musiało oddać mi na chwilę swoją odznakę. To Wy znacie swoich uczniów najlepiej, więc wiecie, czy możecie sobie na to pozwolić. Możliwe, że nie u wszystkich zadziała to tak, jak u mnie.

Możecie wykorzystać odznaki przygotowane przeze mnie z grafikami z pixabay.com:

POBIERZ

2. Zapewne nie będzie to nowością. Raz na jakiś czas daję dzieciom naklejkę motywacyjną lub pieczątkę* (najczęściej na rękę, w kl. I-III do zeszytu). Ale nie robię tego za każdym razem, by dzieci się nie przyzwyczaiły. Wcześniej, przed rozpoczęciem zajęć, ustalamy, za co mogą je otrzymać. W trakcie zajęć przypominam dzieciom, co mogą otrzymać, buduję napięcie, że są coraz bliżej, bo świetnie im idzie.

Czasami daję dzieciom taki mały karnet, na który przybijam pieczątki, ale nie ustalamy, co dostaną, jak uzbierają całość (choć często słyszę pytania o to, odpowiadam, że będą mogli się pochwalić rodzicom). Czasem proponuję, że za zapełniony karnet będą mogli wybrać zabawę lub grę (np. memo, bingo itd.).

*Pamiętajmy, że zbieranie pieczątek czy naklejek np. przez cały semestr, by otrzymać „nagrodę” (dyplom, obejrzenie bajki w j. angielskim itd.) nie zawsze działa na dzieci (przynajmniej na moich uczniów). Dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym charakteryzuje motywacja bliska, czyli „to, co dzieje się teraz”, a nie to, co czeka je w przyszłości (Pamuła M., Metodyka nauczania języków obcych w kształceniu zintegrowanym).

3. Myślę, że i ten sposób nie będzie dla Was zaskoczeniem. Na wielu moich uczniów działa bycie moją „prawą ręką”. Czasem zdarza się, że mam 3 prawe ręce: swoją i dwójki energicznych uczniów. Wytyczam im zadania, mówię, za co będą odpowiedzialni, podkreślam, że jest to bardzo ważna funkcja, bo bez nich nie dam sobie rady 😉 I wtedy dzieje się… magia!

4. Należę do puszkomaniaków i zbieraczy zakrętek. Te rzeczy idealnie nadają się do wyciszenia dzieci, wpływają na motywację grupową: dzieci pilnują siebie i swoich kolegów. Wystarczy puszka z zakrętkami (ja mam takie z mleka z naklejonymi kolorowymi gwiazdkami lub po musach owocowych), dwie miseczki (w sumie cokolwiek – ważne, aby można było wrzucać do tego zakrętki) – jedna należy do dzieci, druga natomiast do mnie. Uczniowie przez lekcję zbierają zakrętki do swojej puszki (za dobre zachowanie, za pomoc koleżance/ koledze, za wykonane zadania itd. – to Wy decydujecie, za co mogą je otrzymywać). Ale jeśli w trakcie zajęć coś pójdzie nie tak (będą rozrabiać, chodzić po klasie, zaczepiać się itp.), wówczas zakrętka trafia do Waszej puszki. Ale tak się składa, że nawet największe „rozrabiaki” potrafią świetnie pracować i nie przeszkadzać. Dzieci zawsze ze mną zawsze wygrywają („Pani Angielska znowu przegrała!”).

Magda – koleżanka, której poleciłam m.in. tę metodę, napisała:

„Kasiu! (…) Wypróbowałam (…) sposób z nakrętkami. Mam takie talerzyki z uśmiechniętą i smutną buzią. Dzieciaki zbierały nakrętki do uśmiechniętej buźki za „dobre zachowanie”, ja zaś do smutnej. Jaś* był super grzeczny i pilnował, abym nie nazbierała zbyt wiele. Dziękuję za super pomysł”.

*imię dziecka zostało zmienione

5. Z uczniami szkolnymi stosuję „metodę zegarka”.  Myślę, że dla niektórych z Was jest ona znana. Kiedy na zajęciach robi się głośno, ktoś mi przeszkadza itd., patrzę na zegarek i sprawdzam, ile czasu zabrali mi uczniowie na inne sprawy. Stracony czas zapisuję na tablicy w widocznym miejscu. Na koniec lekcji podliczam te sekundy czy minuty i tyle czasu „odrabiamy” podczas przerwy. Po 2-3 razach klasa się pilnuje, także rzadko stosuję tę metodę. Można powiedzieć, że jej kilkukrotne użycie daje długoterminowe efekty.


Uważam też, że bardzo dużo daje… uśmiech i dobry kontakt, podejście indywidualne do ucznia. Tak się składa, że w moim przypadku „groźna” mina raczej by dzieci rozśmieszyła i nic by z tego nie wyszło 😉 Dodatkowo jestem „elastyczna” i wcale nie chodzi tu o wyginanie się 😉 Po prostu jeśli widzę, że dane ćwiczenie/zabawa dzieciom się nie podoba, mają zły dzień (tak, takie też bywają u dzieci – nie tylko u dorosłych) albo… pogoda nie sprzyja (też zauważyliście, że kiedy ma padać lub pada, to dzieci są baaardzo głośne?), to zmieniam aktywności lub nawet przechodzę do ich ulubionej zabawy, czasem nawet nie związanej z omawianym w danym dniu tematem, a potem wracam do tego, co zaplanowałam.

A Wy jakie macie sposoby na energicznych uczniów i na przeprowadzenie zajęć bez żadnych komplikacji? Chętnie się dowiem. Dajcie znać w komentarzach.

 

 

 

 

2 Komentarze

Dodaj komentarz